Jak zaplanować wigilię firmową, żeby wszyscy byli zadowoleni?
Każdy, kto choć raz organizował świąteczne spotkanie dla zespołu, zna ten schemat. Rezerwacja stolika, zamówienie pierogów, trochę wina i – gotowe, prawda? Błąd. Ogromny błąd. Weganie jedzą sam chleb, szef narzeka na hałas, a połowa zespołu znika przed deserem pod pretekstem "pilnych spraw domowych". Znajomo brzmi?
Jeśli w tym roku wigilia firmowa w Warszawie spada na Twoje barki – masz przed sobą zadanie, które można wykonać dobrze albo bardzo źle. Warszawa nie wybacza kulinarnych wpadek. Ale spokojnie. Da się to zrobić tak, żeby w poniedziałek rano w biurze wszyscy mówili tylko o tym, jak świetnie się bawili.
Najczęstsze grzechy główne organizatora
Zanim przejdziemy do tego, jak to zrobić dobrze, pomówmy o tym, jak tego NIE robić. Bo uwierz nam, widzieliśmy już wszystko. Jako zespół osób, które zjadły zęby na firmowych eventach, możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że pewne błędy powtarzają się z uporem maniaka.
- Zostawianie rezerwacji na ostatnią chwilę.
- Ignorowanie diet. Ktoś nie je glutenu, ktoś mięsa, a ktoś inny po prostu nie znosi karpia. Zmuszanie wszystkich do jedzenia tego samego to przepis na katastrofę i gwarancja, że połowa gości wyjdzie głodna.
- Wybór miejsca "bo tanio". Tanie miejsca zazwyczaj oznaczają plastikowe krzesła, jedzenie z mikrofali i atmosferę dworcowej poczekalni. Twoi pracownicy to zauważą.
- Brak planu B na alkohol. Nie każdy pije. I nie, woda z kranu to nie jest atrakcyjna alternatywa dla świetnego koktajlu.
- Przeładowany harmonogram. Przemówienia, wręczanie nagród, quizy, karaoke... Daj ludziom po prostu ze sobą porozmawiać!
To tylko wierzchołek góry lodowej. Organizacja wigilii firmowej wymaga trochę sprytu. I empatii. Musisz wejść w buty swoich współpracowników i zastanowić się, czego tak naprawdę potrzebują po ciężkim roku pracy.
Jedzenie, które łączy (a nie dzieli)
Zastanów się przez chwilę. Czego ludzie naprawdę oczekują od takiego wyjścia? Dobrego jedzenia. Kropka.
Nie musisz od razu serwować dwunastu tradycyjnych potraw, od których ugina się stół, a potem wszyscy czują się ociężali. Czasem lepiej postawić na nowoczesność z nutą klasyki. Wyobraź sobie stół, na którym ląduje tatar wołowy, a zaraz obok wędzona burrata dla tych, którzy mięsa unikają. Brzmi lepiej niż zimny śledź w oleju, prawda? A co powiesz na marynowaną troć z kawiorem keta albo chrupiące kalmary na start? To przełamuje lody. Ludzie zaczynają dzielić się jedzeniem, wymieniać uwagami.
A potem wjeżdża danie główne. I tu zaczyna się magia. Ktoś ma ochotę na perfekcyjnie wysmażonego steka – powiedzmy, antrykot z jałówki sezonowany na sucho przez 30 dni, prosto z grilla. Ktoś inny woli delikatnego łososia Loch Duart albo krem z pieczonego buraka z kozim serem i odrobiną wasabi. (Tak, wasabi w zupie buraczkowej to absolutny hit, który budzi kubki smakowe z zimowego snu). Kiedy każdy dostaje to, co naprawdę lubi, napięcie znika. Ludzie zaczynają rozmawiać. Śmiać się. Zapominają o deadline'ach i mailach.
Gdzie to wszystko pomieścić?
Wybór lokalu to połowa sukcesu. Kolacja wigilijna dla firm Warszawa – wpisujesz to w wyszukiwarkę i toniesz w setkach ofert. Jak wybrać tę jedną, która nie okaże się totalną klapą?
Szukaj przestrzeni, która oddycha. Jeśli masz zespół pięćdziesięciu osób, nie upychaj ich w salce wielkości schowka na miotły, gdzie żeby wyjść do toalety, trzeba przeprosić dziesięć osób. Potrzebujesz miejsca, gdzie można swobodnie wstać, przejść się z kieliszkiem wina i porozmawiać z kimś z innego działu. Przestrzeni, która daje poczucie intymności, ale nie klaustrofobii.
Idealnie, jeśli lokal ma elastyczne podejście. Może chcecie wydzielić mniejszą przestrzeń tylko dla was? A może potrzebujecie dostępu do dobrze zaopatrzonego baru, gdzie barman wyczaruje autorskie, sezonowe koktajle dla tych, którzy mają dość grzanego wina? Dobry bar to często serce imprezy. To tam toczą się najciekawsze rozmowy i tam rodzą się najlepsze anegdoty.
Złota zasada udanego wieczoru
Nie spinaj się.
Brzmi banalnie, ale to prawda. Jeśli ty, jako organizator, będziesz biegać z obłędem w oczach, sprawdzając, czy każdy dostał swój kawałek tarty migdałowej z gruszką, nikt nie będzie się dobrze bawił. Twój stres udzieli się innym. Oddaj stery profesjonalistom. Znajdź restaurację, która zajmie się wszystkim – od uśmiechniętego powitania gości w drzwiach, przez idealny timing wydawania dań, aż po ten moment, kiedy na stół wjeżdża obłędny fondant czekoladowy z wiśnią i kirschem.
Wtedy ty też będziesz mógł usiąść. Wziąć głęboki oddech. Napić się dobrego wina z europejskiej winnicy. I po prostu cieszyć się wieczorem, patrząc, jak twój zespół wreszcie się relaksuje.
Jeśli wciąż szukasz miejsca, które udźwignie twoje oczekiwania (i apetyty twojego zespołu), wpadnij do nas na Mokotów, na Suwak 15. W Moffo wiemy, jak sprawić, by wigilia firmowa w Warszawie stała się wydarzeniem, o którym będziecie rozmawiać aż do Wielkanocy. Mamy przestrzeń dla 180 osób, świetne steki z naszego grilla (w tym Wagyu A5, jeśli chcecie zaszaleć), europejską kuchnię z azjatyckim twistem i bar, który nie zasypia wcześnie. Zostaw samochód na parkingu przy Focus Hotel Premium, wejdź do środka i pozwól nam zająć się resztą. Napisz do nas na moffo@focushotels.pl. Zrobimy to dobrze.

